Ostatni sen
Notatka nr 27 Coś się dzieje w mieście! I to coś dużego. Kiedy wjeżdżałam na przedmieścia, najpierw wyprzedził mnie konwój jakichś opancerzonych samochodów grzejący ponad setkę wewnętrznym pasem. Zaraz potem obok przeleciały dwa czarne śmigłowce, z tego co kojarzę chyba były to BlackHawki, więc pewnie wojsko albo coś zbliżonego. Nie minęło piętnaście minut, kiedy obok przemknęła pierwsza karetka pogotowia na sygnale. Zaraz potem druga, a za nią cztery radiowozy. Jestem na drodze prowadzącej do samego centrum miasta, pewnie tam wszyscy jechali. Albo do Auburn, bo to przecież na przedłużeniu stanówki… Cholera, czyżby…? Czas docisnąć gaz i wyciągnąć ile się da z tego starego trupa! Jeśli to faktycznie jakieś zamieszanie związane z ATC, to biorąc pod uwagę zaangażowanie wojska, sprawa musi być gruba. A to może dać mi szansę.
Plik ukryty
Armacham Technology Corporation – ARENA
Tryb: Deathmatch/opcjonalnie wersja drużynowa
Zasady: Sam przeciwko wszystkim! Twoim zadaniem jest w określonym czasie wyeliminować jak największą liczbę przeciwników, samemu nie dając się przy tym zabić. Jeśli nawet zginiesz, nic straconego. Twoja broń aktywuje się ponownie po upływie określonego czasu w jednym ze specjalnie oznaczonych punktów. Nie poddawaj się więc i walcz do końca!
Uwagi: Przy zgłoszeniach grupowych istnieje możliwość podziału zawodników na dwie rywalizujące ze sobą grupy. Podstawowe zasady pozostają niezmienione, zdobyte punkty trafiają jednak na wspólne konto drużyny. Pokaż innym, jak dobrze zgrana jest twoja ekipa!
Dobra, muszę to przemyśleć. Pakowanie się w sam środek tego zamieszania może jednak nie być najlepszym pomysłem. Jestem już pewna, że całe to zamieszanie ma coś wspólnego z ATC. Jadąc przez miasto widziałam kilka Crown Victorii ze znakami ochrony Armacham, które pędziły na sygnale w kierunku Auburn. Poza tym śmigłowiec bojowy, chyba radzieckiej produkcji, ze znakami korporacji na boku. Wygląda na to, że ATC wybrało się na regularną wojnę. To naprawdę daje mi duże szanse, jeśli dobrze to rozegram. Teraz to chyba najlepsza okazja, żeby spróbować dotrzeć do kogoś z mojej listy. Pani Aristide albo dziadzio Wade. Wszystko wskazuje na to, że przy takim burdelu, baba będzie mocno zaangażowana, więc dostęp do niej będzie raczej niemożliwy. Pozostaje więc Harlan Wade. Bełkot mówił, że jest dobrze chroniony, ale biorąc pod uwagę ogólne zamieszanie i fakt, że ATC ściąga chyba posiłki z całego miasta… Warto spróbować, cóż innego mi zostało?Notatka nr 29 Siedzę na zimnym, metalowym krześle pośrodku małego pokoiku. Na brudnych ścianach łuszczy się spękana farba. W zwolnionym tempie całe jej płaty opadają majestatycznie, zamieniając się po uderzeniu o podłogę w obłoczki pyłu. Z wiszącej pod sufitem rury kapie woda, krople niespiesznie lecą w dół, tworząc rdzawo-krwawą kałużę. Za odrapanym biurkiem siedzi kobieta. Mówi coś do mnie, widzę ruch jej ust, lecz nie słyszę żadnego dźwięku. Oddalam się od niej, choć nie wykonuję żadnego ruchu. Coraz szybciej. I szybciej. Ściany zlewają się w długą smugę. Migają jakieś światła, ludzkie sylwetki, ktoś krzyczy, boczne korytarze, drzwi, wpadam na jasno oświetloną salę. ODDAJCIE MOJE DZIECKO!
Plik ukryty
Armacham Technology Corporation – ARENA
Zasady: Przejmij wraz ze swoją drużyną kontrolę nad stacjami komunikacji satelitarnej! Każda z drużyn dysponuje jedną z trzech rozsianych po ARENIE stacji, trzecia pozostaje na początku zabawy neutralną. Przejęte stacje generują w czasie rzeczywistym zarówno punkty jak i gotówkę dla kontrolującej ją drużyny, jest więc o co walczyć! Zwycięstwo można osiągnąć w dwojaki sposób: poprzez osiągnięcie ustalonego limitu punktowego lub też zdobywając ich większą liczbę w momencie upłynięcia limitu czasowego.Uwagi: N/A
Ostatnia wizja. Boże, jak mogłam o tym zapomnieć! Jak mogłam tego wcześniej nie skojarzyć! Ta kobieta, którą widziałam. Pamiętam ją, przychodziła do mojej ówczesnej szkoły, robiła nam jakieś testy. Coś jak te z Mensy, tylko w wersji dla dzieci. Zapamiętywanie, kojarzenie i inne takie duperele. I przypomniałam sobie coś jeszcze. Ta cicha, nieco tajemnicza dziewczynka o twarzy wiecznie zasłoniętej długimi włosami, która zawsze zdobywała w testach maksymalną liczbę punktów. Czy nie miała ona na imię… Alma? Boże, to było tak dawno temu… Niecałe pół roku później rodzice wyprowadzili się z nieznanych mi do dziś przyczyn do innej dzielnicy, a ja zmieniłam szkołę. Dałabym się pociąć, że ona miała na imię właśnie Alma. A szkoła… nazywała się Wade Elementary! Cholera, jak mogłam to przeoczyć. Jadę tam! Czuję, że tam kryje się klucz do tego wszystkiego…Notatka nr 31 Po drodze wpadłam do kafejki internetowej, żeby sprawdzić pocztę. I bardzo dobrze zrobiłam, bo jak się okazało Bełkot zdążył przed śmiercią wysłać mi jeszcze jednego maila. Cholernie krótkiego, ale diabelnie treściwego. Niestety z pewnych względów nie mogę teraz przytoczyć jego treści ani załączyć samej wiadomości. Wszystkie zebrane dotąd notatki dostarczę za chwilę na najbliższy posterunek policji, kopię wysyłając na adres redakcji. Sama zaś jadę na umówione spotkanie, mam jeszcze sporo czasu, powinnam zdążyć. To może być najważniejsze spotkanie w moim życiu. Rozwiązanie było tak blisko, było tak banalne, jak mogłam to przeoczyć! Bełkot, jesteś geniuszem! Gdziekolwiek teraz jesteś i jeśli tylko mnie słyszysz: jesteś pieprzonym geniuszem. Dziękuję ci! I obiecuję, zrobię to! Choćby dla ciebie. Warto, za każdą cenę!
Plik ukryty
Armacham Technology Corporation – ARENA
Zasady: Jedna z drużyn ma w swym posiadaniu skrzynie z niezwykle istotnym środkiem chemicznym. Zadaniem drugiej jest zaminowanie i detonacja tego cennego ładunku za pomocą materiału wybuchowego. Punkty zdobywane są zarówno za eliminowanie przeciwników, jak i osiąganie celów. Zabawa kończy się w momencie udanej detonacji podłożonego ładunku, jego rozbrojenia przez drużynę przeciwną lub w momencie śmierci wszystkich członków jednej z drużyn.Uwagi: Używane w zabawie świece dymne nie stanowią zagrożenia dla zdrowia i życia zawodników.
Kilka godzin później. Opuszczone hale magazynowe na obrzeżach Dystryktu Auburn. Ciszę przerywa narastający na zewnątrz odgłos potężnego silnika. Słychać syk hydrauliki układu hamulcowego, spadają obroty silnika. Trzaskanie drzwi i odgłos szybkich kroków. W drzwiach pojawiają się dwie sylwetki w lekkich pancerzach z logo Armacham. Rozbiegają się wzdłuż ścian, zajmując pozycje w rogach pomieszczenia. Po chwili przez drzwi do środka wbiega kolejnych czterech żołnierzy. Dwóch zajmuje pozycję za stertą skrzynek na wprost wejścia, pozostali dołączają do kolegów w rogach hali. Ujęcie z perspektywy jednego z żołnierzy. Teraz dopiero widać, że na środku hali stoi zaparkowany stary terenowy Ford Bronco. W środku widać czyjąś sylwetkę. Postać opiera głowę na kierownicy, wygląda jakby spała.- Pułkowniku, jesteśmy na pozycji. Obiekt w polu widzenia. Brak widocznego zagrożenia. Gotowi do przejęcia.
- Wykonać!
Żołnierze ze środkowej grupy powoli, trzymając wycelowaną w samochód broń, zaczynają zbliżać się do pojazdu. Kiedy osiągają połowę dystansu, nagle zamierają w bezruchu. Zbliżenie na twarz jednego z nich. W taktycznych okularach widać odbijające się migotanie, po twarzy żołnierza spływa kropla potu.
- Pułkowniku Vanek, chyba mamy problem…
- Co znowu!? Ja mam tutaj u siebie prawdziwy problem! Meldować szybko!
- Obiekt... Coś tam migocze... Jezu!
Samochodem szarpie potężny wstrząs, szyby zostają momentalnie zachlapane ciemnoczerwoną cieczą.
- Co się tam dzieje!? Meldować do cholery!
- Pułkowniku... Obiekt... Chyba wysadziła się granatem...
- Co wy pieprzycie!? Jak to się wysadziła?
- Pułkowniku! Obok samochodu... Coś się tam formuje... Jakby powietrze gęstniało... Zaczyna nabierać kształtów…
- Wycofać się stamtąd natychmiast! Powtarzam! Natychmiast się wycofać!
- Przyjąłem! Zaraz... Pułkowniku! To jest jakaś...
/transmission aborted/
... Obrazy mieszają się ze sobą. Dziesiątki twarzy, karykaturalnie zniekształconych, wyciągniętych, rozciągniętych, wklęsłych i wypukłych. Przenicowane ciała, wywrócone na zewnątrz, ociekające posoką swego jestestwa. Zwątpienie i niepewność czające się na granicy ciemności. Zapach potu i strachu, przyspieszone bicie serca, zamglony wzrok, gniew i bezradność. Obrazy atakują coraz mocniej. Ciała wyrzucane z furią i gniewem w powietrze, kręgosłup łamiący się o barierkę, czaszka pękająca z suchym trzaskiem, opętańczy taniec pod sufitem zakończony łamiącym kark uderzeniem o ścianę, wnętrzności oplatające zwiotczałe kończyny. Ciała zamarłe w bezruchu, szare posągi próbujące osiągnąć już nieosiągalne. Miasto uchwycone w błysku flesza, trójwymiarowa fotografia. Płynę spokojnie przez morze płomieni, pośród skał dogorywających ruin. Droga jest prosta, ścieżka wreszcie odnaleziona... Dziękuję ojcze... Bądź przeklęty sukinsynu...
Plik ukryty
Armacham Technology Corporation – ARENA
Zasady: Zawodnicy podzieleni zostają na dwie drużyny, z których jedna broni kanistrów zawierających tajną toksynę. Zadaniem drugiej zaś jest zdobycie jak największej ich liczby i dostarczenie do własnej bazy. Wszytsko to podczas pierwszej rundy tego podzielonego na dwa etapy trybu zabawy. W rundzie drugiej role się odwracają i dotychczasowi obrońy przeprowadzają kontratak, którego celem jest odbicie z rąk przeciwników jak największej liczby kanistrów z toksyną. Wygrywa ta drużyna, w której posiadaniu na końcu drugiej rundy będzie największa liczba kanistrów.Uwagi: Kanistry nie zawierają żadnych szkodliwych substancji!