Powoli do bram Titanfall zaczyna dobijać się Frontier's Edge, drugie DLC do gry, czas więc najwyższy rozprawić się z pierwszym zestawem map zatytułowanym Expedition.
Powoli do bram Titanfall zaczyna dobijać się Frontier's Edge, drugie DLC do gry, czas więc najwyższy rozprawić się z pierwszym zestawem map zatytułowanym Expedition.
A więc w skład Expedition, pierwszego z DLC wchodzących w skład przepustki sieciowej, wchodzą trzy poziomy. Fabularnie wszystkie z nich umieszczone zostały po bitwie o Demeter. Międzygwiezdna Kompania Przemysłowa wyruszyła na Kresy, by tam lizać rany po przegranej walce. Zakładają tam nową bazę operacyjną, a podczas jej budowy natrafiają na ruiny z dawnych lat, które zainteresują także i Ruch Oporu. Przeciek, Grzęzawiska i Gry Wojenne to trzy nowe mapy wprowadzane przez DLC i żeby była jasność - mikrododatek nie dodaje nic więcej. Jeżeli liczyliście na nowe tytany, bronie przeciwko tytanom czy karty jednorazowe to niestety możecie się rozczarować, ponieważ tego typu rarytasów w Expedition nie uświadczycie. Nie będzie w nim także nowych trybów rozgrywki, a jednie stare z opcją uruchamiania ich tylko i wyłącznie na nowych mapach.
Grzęzawiska zaliczyć można do plusów Titanfall: Expedition, czas więc na coś mniej pozytywnego. Przeciek. Mapkę z całego trio zdecydowanie najbrzydszą, najmniejszą i najsłabszą. Piloci poruszają się pomiędzy trzema głównymi budynkami głównie na wyższym poziomie, korzystając podczas przemieszczania się z bilbordów i kładek. Na dole pozostawiono miejsce dla tytanów, ale miejsca tego jest mało - praktycznie nie ma tu gdzie nimi uciekać, brak jest większej przestrzeni znanej z innych map z Titanfall przez co czuć, że tytany trochę się tutaj "kiszą". Także graficznie mapa jest totalnie nieatrakcyjna, powiela motyw przemysłowych okolic z wieloma rurami, kanałami i rdzą - zestaw znany doskonale każdemu, kto grał w podstawowe mapy z Titanfall, nie jest więc ani ładnie ani szczególnie ciekawie. Zabawa przypomina tu trochę Last Titan Standing, kto tego nie lubi z Przecieku zadowolony nie będzie.
Podsumowując, pierwsze DLC do Titanfall nie wniosło do gry zbyt wiele i nie obfituje w elementy, których oczekiwali gracze, ale dostarcza za to trzech nowych poziomów. Jeden z nich jest świetny, drugi bardzo dobry, trzeci natomiast jedynie "w porządku". Czy warto za nie płacić 29,90 zł? Tak, ale tylko pod warunkiem, że Titanfall jest dla was genialną strzelanką, przy której chętnie spędzicie jeszcze więcej czasu, a do tego przydadzą się nowe mapy. Jeżeli natomiast gra leży u was odłogiem, to DLC raczej nie przykuje Was mocniej niż podstawka. To raczej "więcej tego samego" niż coś nowego i rewolucyjnego. Komu to nie przeszkadza, ten będzie zadowolony.