Sunset Overdrive naładowane jest humorem równie mocno co energetyczne napoje z puszki bąbelkami - a porównanie jest nieprzypadkowe, bo to właśnie wokół tzw. "energy drinków" kręci się główna linia fabularna tej produkcji.
Sunset Overdrive naładowane jest humorem równie mocno co energetyczne napoje z puszki bąbelkami - a porównanie jest nieprzypadkowe, bo to właśnie wokół tzw. "energy drinków" kręci się główna linia fabularna tej produkcji.
"Czadokalipsa"? To bynajmniej nie autorskie określenie na sytuację w Sunset Overdrive, a słowo, które pada z ust kierowanej przez nas postaci. Gra jest w całości po polsku, włączając w to także głosy poszczególnych postaci. Początkowej zabawie towarzyszył pewien niepokój o jakość polskiego dubbingu, ale na szczęście nie okazał się on być uzasadniony. Teksty wypowiadane przez lektorów brzmią dobrze, nie drażnią ucha, napisane zostały z odpowiednim przekąsem, dobrą dawką dowcipu, a także - gdy trzeba - soczystymi przekleństwami i to tymi z gatunku "ciężkich". Co więcej, nie ranią one uszu, użyte są w odpowiednich miejscach, a polscy tłumacze wykazali się zdrową dawką kreatywności przy tłumaczeniu nazw na nasz język oraz ciekawym wykorzystaniu brzydkich słów. O istnieniu niektórych językowych tworów nie miałem nawet pojęcia, dzięki czemu tym milej się ich słuchało. Jednocześnie trzeba zaznaczyć tu fakt, że mimika twarzy totalnie nie zgrywa się ze słyszanymi kwestiami. To wina tego, że animacja ust dopasowana została do innego języka, ale w tej grze jest to widoczne mocniej niż w innych.
Scenariusz koncentruje się wokół próby ucieczki głównego bohatera (lub bohaterki) z zarażonego miasta. Nie będzie to jednak proste, bo Fizzco mocno zależy, aby z Sunset nie wydostał się nikt - żaden potwór, a już tym bardziej ocalały, który wyjawi prawdę o wydarzeniach, które mają tam miejsce. Współpracujemy więc z neutralnie nastawionymi ocalałymi, którym oferujemy pomoc, by po zdobyciu zaufania korzystać z nowych znajomości w wykonaniu naszej misji. Misje fabularne są całkiem urozmaicone, a twórcy często uatrakcyjniają je poprzez zastosowanie ciekawych elementów - raz latamy samolotem zbudowanym na bazie samochodu, by innym razem walczyć z ogromnym robotem w kształcie maskotki Fizzco, a jeszcze kiedy indziej ścigając pociąg z porwaną znajomą. Nie brakuje tu ciekawych fabularnych twistów, a wydarzenia nie raz potoczą się niespodziewanym torem.
No i właśnie ten system to najpotężniejsza rzecz w Sunset Overdrive. Sterowana przez nas postać podczas walki musi pozostawać w jak największym ruchu - zresztą i poza nią poruszanie się po ulicach nie jest bezpieczne. Skaczemy więc i odbijamy się od przeróżnych obiektów, biegamy po ścianach, ślizgamy po wodzie, poręczach i liniach wysokiego napięcia często zahaczając o nie specjalny hak niczym w BioShock Infinite, a gdy trzeba - potrafimy także przelecieć kawałek w powietrzu. Całość składa się na niesamowity mix, w którym odnajdzie się każdy, kto grał kiedyś w... Tony Hawk's Pro Skater. Przy okazji nie sposób nie wspomnieć o projekcie miasta - designerzy odwalili kawał dobrej roboty, gdzie tylko staniemy nogą, tam znajduje się przedmiot, który możemy wykorzystać do przedłużenia naszej podróży. Po odpowiednim treningu w ciągłym ruchu można zostawać już przez wiele minut pod rząd, a daje to niesamowicie wiele satysfakcji, tym bardziej, że w ten właśnie sposób prowadzimy także walki z potworami - cały czas przemieszczając się, skacząc i ślizgając z miejsca na miejsce.
To jeszcze nie koniec, bo z wzmocnień korzysta także nasza postać - możemy wybrać maksymalnie pięć aktywnych, które działają podczas konkretnych sytuacji i przypisane są do pięciu kategorii: wzmocnień wymachu, postaci, epickich, gruchnięć z powietrza oraz megapostaci. Mogą one chociażby aktywować tornado podczas walki wręcz, zadawać obrażenia przeciwnikom podczas wykonywania uników z przewrotem czy odrzucać przeciwników walczących wręcz przez pole siłowe. Ale i to jeszcze nie koniec, bo bohatera wyposażamy także w manipulatory. Odblokowują się one w zależności od stylu w jakim gramy i używanych przez nas broni. Maksymalnie sześć manipulatorów może zadawać zwiększone obrażenia konkretnym rodzajom przeciwników, zwiększyć ilość dostępnej amunicji dla broni czy chociażby zwiększać ilość produkowanego przez nas stylu. Manipulatory z kolei można rozwijać i podnosić je do wyższych poziomów, dzięki czemu wzmacniamy ich działanie.
Wspomniana rozgrywka wieloosobowa odbywa się w trybie Brygady Chaos. Kilku graczy łączy się w jeden zespół, a następnie przechodzi szereg przygotowanych misji, podczas których - tytułowo - dzieje się sporo chaosu. Mogą to być walki z przeciwnikami, atakowanie ich składów wyposażenia, ale także zadania ewolucyjne na zręczność. Po każdej misji odbywa się głosowanie na następną, a cykl zakańczany jest przez rozgrywkę z cyklu tower defesne, która jest najtrudniejszym punktem zabawy. Następnie całość rusza od nowa. Brakuje tu trochę urozmaicenia, bo z grubsza jest to identyczna zabawy co w sinlgu, tyle że w kilka osób i z większą intensywnością. Narzekać można na ekrany wczytywania przed każdą misją - gdy zadanie dobiega końca płynnie możemy przejść do podróżowania do następnej lokacji, ale tam, po zgromadzeniu całego zespołu, czeka na nas ekran ładowania. I tak kilka razy podczas każdej sesji. Sunset Overdrive przydałby się także tryb kooperacji, szczególnie na podzielnym ekranie, ale niestety takowy w grze się nie znalazł. Trudno.
Reasumując, graliśmy kiedyś w mniej poważny tytuł niż Sunset Overdrive, ale szczerze powiedziawszy - nie pamiętamy już ani kiedy, ani gdzie. Produkcja dostarcza tony rock'n'rollowej rozwałki na zwariowanym poziomie z abstrakcyjnym humorem, przyjemnym scenariuszem i świetnym modelem sterowania postacią, którą można dowolnie modyfikować, a przy tym wszystkim - wygląda zachwycająco. Dla posiadaczy Xboksa One, którzy lubią klimaty Saint's Row, InFamous czy Dead Rising - absolutny "must have" tego sezonu.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!