Wypuszczenie zdrowego Assassin's Creeda na PC równo z wersjami konsolowymi dotąd przerastało Ubisoft. Czy naprawdę trzeba wybierać z dwojga złego?
Wypuszczenie zdrowego Assassin's Creeda na PC równo z wersjami konsolowymi dotąd przerastało Ubisoft. Czy naprawdę trzeba wybierać z dwojga złego?
O tym, że Assassin's Creed: Syndicate na PC zawita niecały miesiąc później niż na Xboksie One i PlayStation 4, Ubisoft poinformował na swoim blogu pod koniec sierpnia. Przedstawiciele oddziału z Kijowa tłumaczyli, że w ten sposób zapewnią graczom najbardziej stabilną i zoptymalizowaną wersję już w dniu premiery. - Dodatkowe cztery tygodnie spożytkujemy na sfinalizowanie prac nad nadaniem grze ostatnich szlifów i optymalizacją. Upewnimy się, że gra i wszystkie jej systemy są stabilne w dniu premiery, a tytuł wszystkim graczom działa płynnie od samego początku - wyjaśniał Sam Kovalev z ukraińskiego studia. Zapewniał również, że w przypadku Syndicate'a naniesiono znaczące poprawki w procesie produkcji; prace nad optymalizacją, stabilnością i dopracowaniem gry zaczęły się znacznie wcześniej. Mimo podjęcia tych kroków nie udało się jednak ustrzec przełożenia terminu wydania wersji pecetowej.
Przesuwanie terminu wydania o miesiąc nie jest zbrodnią, zwłaszcza, że w zamian pecetowcy mają otrzymać w pełni sprawny tytuł już pierwszego dnia. To oczywiście zostanie jeszcze poddane weryfikacji, ale z racji braku szklanej kuli pokazującej przyszłość załóżmy, że Ubisoft słowa dotrzyma - a nawet jeśli nie, to trudno sobie wyobrazić, by było równie tragicznie jak w przypadku Unity. Poza tym, Assassin's Creed poza swoją ostatnią odsłoną, zawsze ukazywał się na komputerach z kilkutygodniowym, a drzewiej nawet z kilkumiesięcznym, opóźnieniem względem wersji konsolowych. Czy jest więc zatem sens podnosić larum, skoro tak było od zarania, a jednorazowy eksperyment nie tyle nie wypalił, co wręcz obrócił w pył całe laboratorium? Moim zdaniem jest.
Nie zagłębiajmy się jednak w rozdrapywanie starych ran, tym bardziej, że są obok meritum. Z dwojga złego chyba każdy wybierze dłuższe oczekiwanie na bardziej dopracowaną grę niż męczarnie ze źle zoptymalizowanym tytułem kupionym na premierę. Podstawowy problem, który moim zdaniem Ubisoft musi rozwiązać, to usprawnienie produkcji wersji pecetowych do tego stopnia, by ukazywały się i w zadowalającym stanie, i razem z wydaniami konsolowymi. Nie jest to przecież mission impossible, skoro rokrocznie dziesiątki rozmaitych tytułów wysokobudżetowych debiutują jednocześnie na szerokiej gamie platform. Nie jest też tak, że francuska firma nie ma odpowiednich zasobów - ludzkich i finansowych - by tego dokonać. Małe studia, które wypuszczają na rynek jedną wersję i dopiero zabierają się za następną, można w pełni zrozumieć. Ale taki moloch jak Ubisoft?