Do ciekawego pojedynku doszło w miniony weekend w amerykańskich kinach. Fachowiec był nowością na wielkim ekranie i w Ameryce najnowsza produkcja z Jasonem Stathamem wyreżyserowana przez Davida Ayera zagarnęła 15,2 miliony dolarów. To trochę mniej od ubiegłorocznego Pszczelarza, który otworzył się z wynikiem 16,5 mln dolarów. Jednak taka kwota wystarczyła, aby stać się numerem jeden box office i pokonać Śnieżkę.
Śnieżka
Śnieżka – kolejny fatalny weekend w amerykańskich kinach
W poprzedni weekend najnowszy aktorski remake Disneya zarobił na premierę marne 42,2 mln dolarów. Jasnym było, że film nie będzie miał tzw. „długich nóg”, które pozwoliłyby produkcji zarobić, jak stało się to na przełomie ubiegłego i obecnego roku z Mufasą: Królem Lwem. W drugi weekend Śnieżka zanotowała aż 66% spadek wpływów, przez co zarobiła zaledwie 14,2 mln dolarów.
GramTV przedstawia:
W Ameryce po dziesięciu dniach film zarobił tylko 66,8 mln dolarów. Równie fatalnie wygląda sytuacja na pozostałych rynkach, z których pochodzi 76,3 mln dolarów, w tym 22,1 mln dolarów zarobionych w ubiegły weekend. Śnieżka co prawda utrzymała pozycję lidera w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Meksyku, Włoszech, Brazylii, czy Australii, ale mimo to wiele sal kinowych, gdzie wyświetlany był film Disneya, świeciło pustkami. Globalnie Śnieżka ma na koncie 143,1 mln dolarów.
Jest to o tyle fatalny wynik, gdyż według ostatnich doniesień wytwórnia nie przeznaczyła na produkcję filmu 270 mln dolarów, ale znacznie więcej.Obecnie podaje się kwotę rzędu 350 mln dolarów i to bez wliczania w nią kosztów promocji. Tym samym Śnieżka jest na jak najlepszej drodze, aby stać się jedną z największych hollywoodzkich porażek w historii. Mimo to Disney może sobie odbić te straty swoimi kolejnymi filmami, w tym Lilo i Stich, a także Fantastyczną Czwórką. Dodatkowo pod koniec roku zadebiutuje Avatar 3, więc pomimo fatalnych wyników Śnieżki i Kapitana Ameryki: Nowy wspaniały świat, Disney nadal może osiągnąć bardzo wysokie wpływy z kin.
Sytuacja w sumie ciekawa. Film ma zły PR to fakt, ale generalnie fajnie jakby komuś się udało zebrać z wyniki takiej "sondy ulicznej" - jakie były decydujace czynniki. No bo np. wydawać by się mogło że na film pójdą choćby matki z córkami, które chyba aż tak nie śledziły tej dramy internetowej? No chyba że można wziąć za punkt odniesienia to jak jak np. pokazałem moim normikowym znajomym zwiastun - ich reakcje były "a co to za koszmarek?", więc wielu innych "normików" mogło tak ten film widzieć. Jest też całe pokolenie ludzi którzy wychowywali się na tych bajkach, znają oryginał z dzieciństwa (nie, nie mówię o roku 1937, tylko jak ktoś był np. dzieckiem w latach 70 czy 80-tych ubiegłego wieku)... oni też to skreślili? Bo mogli chcieć zobaczyć remake z ciekawości. Moim zdaniem problem Disneya to już nie grupa "hejterów" - oni starcili cały kawał potencjalnej widowni, może nawet całe pokolenie.
Największym dla nich testem będzie Lilo i Stich bo to wciąż popularna marka - wynik może być dobry.
Pewnie jakieś analizy się pojawią w tej kwestii, ale myślę, że może być też wynikiem niechęci do oglądania czegoś identycznego, co i tak będzie gorsze od oryginału. Wiadomo, czasami trafiają się udane remake'i, ale w świecie filmów jest ich bardzo mało. Dodatkowo Disney już nikogo "nie grzeje", a mają serię wielu porażek, które robią się na tyle rozdmuchane (większość słusznie, ale niektóre nie), że i tak trafia to do mainstreamu i posty z tym są obecne na platformach społecznościowych, co też wpływa na odbiór poszczególnych tytułów, jak i całej korporacji, nawet u osób, które nie interesują się tymi tematami.
Disney ma wyraźny problem i zgadzam się, że stracili całe pokolenia, które teraz nie wiedzą, jak je odzyskać.
wolff01
Gramowicz
Ostatni poniedziałek
Kraju napisał:
Zgadza się, ale już wtedy przypuszczano, że film będzie miał wysokie spadki wpływów w kolejnych weekendach. Dodatkowo w Cinemascore Śnieżka otrzymała ocenę B+, a więc najniższą ze wszystkich kinowych aktorskich remake'ów Disneya. Oznacza to, że niewielu widzów będzie polecać ten film rodzinie i znajomym.
Sytuacja w sumie ciekawa. Film ma zły PR to fakt, ale generalnie fajnie jakby komuś się udało zebrać z wyniki takiej "sondy ulicznej" - jakie były decydujace czynniki. No bo np. wydawać by się mogło że na film pójdą choćby matki z córkami, które chyba aż tak nie śledziły tej dramy internetowej? No chyba że można wziąć za punkt odniesienia to jak jak np. pokazałem moim normikowym znajomym zwiastun - ich reakcje były "a co to za koszmarek?", więc wielu innych "normików" mogło tak ten film widzieć. Jest też całe pokolenie ludzi którzy wychowywali się na tych bajkach, znają oryginał z dzieciństwa (nie, nie mówię o roku 1937, tylko jak ktoś był np. dzieckiem w latach 70 czy 80-tych ubiegłego wieku)... oni też to skreślili? Bo mogli chcieć zobaczyć remake z ciekawości. Moim zdaniem problem Disneya to już nie grupa "hejterów" - oni starcili cały kawał potencjalnej widowni, może nawet całe pokolenie.
Największym dla nich testem będzie Lilo i Stich bo to wciąż popularna marka - wynik może być dobry.
Heh, "długie nogi" polegają na tym że jeszcze przez parę tygodni grania w kinach może nabic wynik. Na razie minęły dwa. No ale cóż, film to raczej porażka, więc może Disney wycofa i wrzuci jako VOD :P
Zgadza się, ale już wtedy przypuszczano, że film będzie miał wysokie spadki wpływów w kolejnych weekendach. Dodatkowo w Cinemascore Śnieżka otrzymała ocenę B+, a więc najniższą ze wszystkich kinowych aktorskich remake'ów Disneya. Oznacza to, że niewielu widzów będzie polecać ten film rodzinie i znajomym.