Kilka lat temu, gdy David Zaslav przejął władzę nad Warner Bros., a dyrektorami wytwórni zostali Michael De Luca i Pam Abdy, rozpoczęło się podpisywanie lukratywnych kontraktów z największymi aktorskimi i reżyserskimi gwiazdami na ich kolejne filmy. Właśnie taką umowę, która gwarantowała decyzję w sprawie ostatecznej wersji filmu, podpisał Joon-ho Bong, reżyser Mickey 17. Po premierze filmu, który odniósł finansową porażkę w kinach, pojawiły się doniesienia, że twórca musiał walczyć z Warner Bros. o to, aby to jego montaż został wyświetlony na dużym ekranie.Bong postawił na swoim, a teraz z tym samym problemem mierzy się Paul Thomas Anderson.
One Battle After Another
One Battle After Another to kolejny problematyczny film dla Warner Bros
Reżyser nagrodzonego Oscarem Aż poleje się krew, a także takich hitów, jak Magnolia, Mistrz, Nić widmo, czy Licorice Pizza, szykuje swój nowy film zatytułowany One Battle After Another. Produkcja dopiero co otrzymała pierwszy zwiastun, a teraz pojawiły się informacje, że Warner Bros. nie jest zadowolone z wersji filmu od Andersona. Po ostatnich kinowych porażkach studio musi wreszcie zaliczyć finansowy hit i wiele wskazuje na to, że One Battle After Another nim nie będzie.
Film miał kosztować ponad 140 milionów dolarów. Z tego powodu reżyser wyraził zgodę na pokazy testowe, które nie wypadły korzystnie dla nowego dzieła Andersona. Dodatkowo twórca miał spierać się z Michaelem De Lucą o finalny montaż filmu, który obecnie trwa 2,5 godziny. Według innych źródeł reżyser dobrowolnie skrócił film o około 10-20 minut po pierwszych pokazach prasowych. Gdy pierwsza wersja trwała 2 godzin i 50 minut, tak najnowsza już około 2 godzin i 30 minut.
Warner Bros. miało zorganizować pokazy testowe One Battle After Another w czterech różnych lokalizacjach. W każdym z nich film wypadł przeciętnie, a widzowie narzekali na brak bohater, którym „mogliby kibicować”, gdyż żadna z postaci nie była na tyle „sympatyczna”, aby chcieć śledzić jej dalsze losy. Leonardo DiCaprio został doceniony za ekscentryczną rolę, a postać grana przez Benicio del Toro wypadła w oczach widzów najlepiej. Również wysokie noty uzyskał bohater grany przez Seana Penna.
GramTV przedstawia:
To jednak nie przekonuje wytwórnię, która chce wymusić na reżyserze kolejne zmiany, a przede wszystkim skrócenie filmu. One Battle After Another musi zarobić około 300 milionów dolarów na całym świecie, aby Warner Bros. mógł myśleć o zwróceniu kosztów produkcji. Nie będzie to prostym zadaniem, gdyż najbardziej dochodowy film Paula Thomasa Andersona to Aż poleje się krew z 2007 roku, który globalnie zarobił zaledwie 76 milionów dolarów.
Gdy ich złowrogi przeciwnik powraca po 16 latach, grupa byłych rewolucjonistów ponownie się jednoczy, by uratować córkę jednego z nich – czytamy w oficjalnym opisie filmu.
W obsadzie znaleźli się: Leonardo DiCaprio, Sean Penn, Benicio del Toro, Regina Hall, Teyana Taylor, Chase Infiniti, Alana Haim, Wood Harris, Shayna McHayle oraz D. W. Moffett.
Przypomnijmy, że One Battle After Another zadebiutuje w kinach 26 września bieżącego roku.
Ja się czasem zastanawiam kto bierze udział w tych pokazach testowych bo dość często wersja reżyserska filmu jest lepsza niż normalna.
Bardzo dobrym starym przykładem wg mnie jest Alien 3. Oryginał po prostu ssał.
W 1992 roku mieliśmy oryginał który miał 114 minut i był cięty przez wytwórnię. Fincher nie miał kontroli nad montażem i się odcinał od tej wersji. Film był uznawany za najgorszy z serii do czasu Alien 4. Np. jeden z kretynizmów to był fakt że Obcy rodził się z psa gdzie w teorii powinien częściowo psa przypominać. Plus wycięto sporo scen z więźniami które zmieniają odbiór tych postaci. Zwłaszcza te z czczeniem obcego przez jednego z więźniów.
Lata później jak robili wersję DVD (2003 z tego co szukałem w necie) zrobili tzw Assembly Cut. Ten ma 145 minut. Fakt że to też nie jest wersja reżyserska. Fincher odmówił dalszej współpracy. Ten był zrobiony przez ekipę post-produkcyjną (stąd nazwa) ale bazowali na oryginalnym scenariuszu i tym co Fincher chciał osiągnąć.
I tam obcy rodzi się już z wołu co ma większy sens. W końcu więźniowie są bardziej naświetleni. Ten więzień co wielbił obcego już nie pojawia się znikąd tylko przechodzi przemianę psychicznie i jest to ukazane. Klimat jest lepszy wg mnie. Zmieniono też scenę śmierci.
Generalnie zakładam że przy Alien 3 studio też robił test screeningi a wyszło że zarówno studio jak i owa testowa publiczność zwyczajnie nie mieli racji. I wydaje mi się że często tak się zdarza. Czasem się zastanawiam czy oni przypadkiem nie zapraszają ludzi podobnych do nich. I potem mamy takie rozjazdy jak filmy znienawidzone przez krytyków a kochane przez publiczność i takie kochane przez krytyków które publiczność nienawidzi.
Ja mam podobne zdanie. Pytanie kto dobiera te publiczność i w czyim aktualnym interesie ;)
Po za tym jak słyszę ze "bohater ma być wystarczajco sympatyczny" to mnie szlag trafia i ma deja vu z Days Gone. Tam też czytałem takie opinie, że bohater to kryminał, do tego patologiczny klamca i momentami brutal. Wszystko to jednak po apokalipsie i w imię odnalezienia osoby dla której podpalił by świat. Czy był niesympatyczny? No cholera byl i co? To właśnie tworzyło go ciekawym, nie jednowymiarowym.
W smutnych czasach żyjemy.
dariuszp
Gramowicz
Ostatni niedziela
Ja się czasem zastanawiam kto bierze udział w tych pokazach testowych bo dość często wersja reżyserska filmu jest lepsza niż normalna.
Bardzo dobrym starym przykładem wg mnie jest Alien 3. Oryginał po prostu ssał.
W 1992 roku mieliśmy oryginał który miał 114 minut i był cięty przez wytwórnię. Fincher nie miał kontroli nad montażem i się odcinał od tej wersji. Film był uznawany za najgorszy z serii do czasu Alien 4. Np. jeden z kretynizmów to był fakt że Obcy rodził się z psa gdzie w teorii powinien częściowo psa przypominać. Plus wycięto sporo scen z więźniami które zmieniają odbiór tych postaci. Zwłaszcza te z czczeniem obcego przez jednego z więźniów.
Lata później jak robili wersję DVD (2003 z tego co szukałem w necie) zrobili tzw Assembly Cut. Ten ma 145 minut. Fakt że to też nie jest wersja reżyserska. Fincher odmówił dalszej współpracy. Ten był zrobiony przez ekipę post-produkcyjną (stąd nazwa) ale bazowali na oryginalnym scenariuszu i tym co Fincher chciał osiągnąć.
I tam obcy rodzi się już z wołu co ma większy sens. W końcu więźniowie są bardziej naświetleni. Ten więzień co wielbił obcego już nie pojawia się znikąd tylko przechodzi przemianę psychicznie i jest to ukazane. Klimat jest lepszy wg mnie. Zmieniono też scenę śmierci.
Generalnie zakładam że przy Alien 3 studio też robił test screeningi a wyszło że zarówno studio jak i owa testowa publiczność zwyczajnie nie mieli racji. I wydaje mi się że często tak się zdarza. Czasem się zastanawiam czy oni przypadkiem nie zapraszają ludzi podobnych do nich. I potem mamy takie rozjazdy jak filmy znienawidzone przez krytyków a kochane przez publiczność i takie kochane przez krytyków które publiczność nienawidzi.