Dobrze poprowadzona fabuła z ciekawymi postaciami, zróżnicowane zagadki, przykuwające wzrok lokacje i zadowalający stosunek ceny do czasu rozgrywki - to 9 Poszlak: Tajemnica Serpent Creek w telegraficznym skrócie.
Dobrze poprowadzona fabuła z ciekawymi postaciami, zróżnicowane zagadki, przykuwające wzrok lokacje i zadowalający stosunek ceny do czasu rozgrywki - to 9 Poszlak: Tajemnica Serpent Creek w telegraficznym skrócie.
W grze wcielamy się w bezimienną panią detektyw, która otrzymuje telefon od swojej przyjaciółki, reporterki Helen Hunter. Dzwoni ona do nas i mówi, żebyśmy natychmiast udali się do nadmorskiego miasteczka Serpent Creek, gdyż dzieją się tam dziwne rzeczy. Na miejscu okazuje się, że kobieta przepadła bez śladu, a nikt nie wie, co mogło się z nią stać. Sprawę komplikuje fakt, że nazwisko Helen Hunter widnieje na liście gości w pobliskim hotelu. Oznacza to, że musiała ona spędzić w nim co najmniej jedną noc... Kto za tym wszystkim stoi? Jakie tajemnice skrywa Serpent Creek? No i gdzie jest Helen? Odpowiedzi na te pytania poznamy oczywiście podczas rozgrywki.
Jest jednak coś, co sprawia, że 9 Poszlak: Tajemnica Serpent Creek nie da się pomylić z żadną inną grą wydaną przez Aritfex Mundi. To tryb detektywa, pewnego rodzaju powiew świeżości w nieco skostniałej już formule zabrzańskiej firmy. W oficjalnym opisie czytamy, że jest to nowatorskie rozwiązanie, polegające na odnajdywaniu śladów i łączenia ich ze sobą. A jak to wygląda w praktyce?
Eksploracja, rozwiązywanie zagadek i zbieranie przedmiotów to jednak nie wszystko, co 9 Poszlak: Tajemnica Serpent Creek ma do zaoferowania. W trakcie zabawy możemy zajrzeć także do notesu naszej bohaterki, w którym znajdziemy informacje na temat aktualnie wykonywanych czynności, zebranych dowodów oraz postaci, z jakimi udało nam się zamienić kilka słów. Dostępna jest ponadto mapa obszaru, ułatwiająca orientację w terenie.
9 Poszlak: Tajemnica Serpent Creek, podobnie jak inne gry od Artifex Mundi, jest przygodówką adresowaną przede wszystkim do niedzielnych graczy. Zawiera ona jednak aż trzy poziomy trudności do wyboru, więc nieco bardziej wymagający gatunku też powinni tutaj znaleźć coś dla siebie. Momentami rozgrywka na najwyższym poziomie trudności może sprawić problemy, z kolei na najniższym z zagadkami powinien poradzić sobie każdy (niektóre nawet rozwiązują się same - wystarczy kilka przypadkowych kliknięć). A jeśli nie im podoła, będzie mógł skorzystać z systemu podpowiedzi, a nawet ominąć daną łamigłówkę.
Akcja toczy się w obrębie kilku lokacji, do których dostęp uzyskujemy wraz z postępami w rozgrywce. Tuż po przyjeździe do Serpent Creek odwiedzamy hotel, w którym rzekomo przebywała Helen Hunter, a później przenosimy się na ulice miasta, do komisariatu, muzeum, biblioteki, a także na cmentarz. Nie brakuje również epizodów w luksusowej posiadłości, kanałach oraz pobliskim więzieniu. Jak zatem widać, miejscówki przygotowane przez Tap It Games na potrzeby gry 9 Poszlak: Tajemnica Serpent Creek są wyjątkowo różnorodne - autorzy chwalą się, że wszystkie zostały namalowane ręcznie. A jak z ich jakością wykonania? Po prostu świetnie. Na uwagę zasługuje nie tylko udana kreska, a także świetnie dobrana kolorystyka. Na tym jednak nie koniec, rzecz jasna. Każda z kilkudziesięciu lokacji ma swój niepowtarzalny klimat. Do tego dochodzą świetnie wyreżyserowane przerywniki filmowe oraz świetnie zaprojektowane postacie - od razu widać, kto jest czarnym charakterem, a kto ma dobre intencje. Nie można także zapominać o ścieżce dźwiękowej, która dopasowuje się do tego, co aktualnie obserwujemy na ekranie.