Czy symulator pracy urzędnika może być ciekawy?
Czy symulator pracy urzędnika może być ciekawy?
Papers, Please to stworzona przez Lucasa Pope'a gra niezależna, oparta na oryginalnym pomyśle: gracz wciela się w postać anonimowego urzędnika na posterunku granicznym fikcyjnego komunistycznego państwa. W dzień sprawdza dokumenty przechodzących przez granicę podróżnych i wstemplowuje wizy w paszporty, zaś w nocy przywdziewa kostium mściciela i walczy z opresyjnym reżimem... Wróć, to nie ta gra. Protagonista Papers, Please jest normalnym człowiekiem i nie prowadzi podwójnego życia, a jego działalność ogranicza się wyłącznie do pracy z papierami na rzeczonym posterunku. Czy zatem gra polega na nudnym odwzorowaniu życia gryzipiórka w straży granicznej?
Anonimowy protagonista znajduje więc między młotem, a kowadłem. Z jednej strony absurdalna biurokracja i papierkologia, ciągle zmieniające się wymagania, dokumenty i załączniki, z drugiej - szarzy ludzie ze swoimi problemami, nienadążający za zmianami, wystraszeni kontaktem z urzędem, a między nimi oszuści i szmuglerzy, których trzeba wyłapać. Z trzeciej strony - wyłapujące najdrobniejsze błędy i przeoczenia kontrole, które karzą upomnieniami i karami finansowymi, surowy szef i bezlitosne służby specjalne, z czwartej - kultyści i fanatycy, którzy również mogą być bardzo konkretnym zagrożeniem. Do tego (piąta strona!) dochodzi czekająca w domu rodzina, którą trzeba nakarmić, ogrzać oraz niekiedy wyleczyć, co niestety kosztuje. Tymczasem w pracy zegar bije, wymagania z ministerstwa rosną, każda pomyłka zmniejsza zarobki - a tu mieszkanie nieogrzane, dzieci głodne, teściowa z żoną chorują...
Dobra gra powinna umiejętnie balansować między ryzykiem, a nagrodą - także pod tym względem Papers, Please nie zawodzi. Rozgrywkę wyważono w ten sposób, że pieczołowite sprawdzanie każdego podpisu, pieczęci i formatu dokumentu powoduje, że nie sposób wyrobić się w czasie. Jednak puszczanie ludzi przez granicę na oko również nie jest najlepszą opcją, de facto sprowadza się bowiem do liczenia na łut szczęścia. W Papers, Please rozgrywka jest losowa: za każdym razem do okienka podchodzą odmienni petenci, z różnymi problemami i niezgodnościami w papierach, dlatego cały czas trzeba się mieć na baczności. Kiedy brakuje czasu, bardzo korci by odrzucić niepełne podanie - ale może się okazać, że delikwent miał wymagany dokument, tylko zapomniał go okazać...
Papers, Please dostępna jest pod MacOSX i Windows. Gra nie ma wersji demonstracyjnej, ale jeśli ktoś chciałby spróbować czym to się je, to na stronie Lucasa Pope'a dostępna jest wczesna wersja beta. Należy tylko pamiętać, że od tamtej pory autor wprowadził sporo zmian: bardziej stopniowane wprowadzenie w tajniki biurokracji (nie wszystkie reguły działają naraz od początku), poprawiony interfejs użytkownika (wyraźniej wypunktowane zasady, delikatne wskazanie klikalnych elementów przy użyciu trybu rozbieżności), czy też wygładzoną oprawę audiowizualną.
Papers, Please nie jest oczywiście bez wad - jednych razić może relatywnie prosta grafika, drugim przeszkadzać będzie ograniczona warstwa audio, a jeszcze innym nie spodoba się specyficzny model rozgrywki. Ja przyczepiłbym się do przejeżdżających w pobliżu posterunku samochodów: jeśli akcja gry toczy się w 1982 roku, to w komunistycznym państwie - nawet fikcyjnym - nie byłoby ich widać aż tyle (wystarczy spojrzeć na Koreę Północną w XXI wieku...). Dziełu Lucasa Pope'a należy się jednak uznanie za podjęcie nietuzinkowego tematu w medium, które zdecydowanie zbyt rzadko porusza kwestie inne niż "tam jest twój wróg, zabij!" Nieczęsto zdarza się równie ambitny i pomysłowy tytuł, w który jednocześnie da się naprawdę grać, to znaczy który ma interesującą mechanikę i wykonanie na dobrym poziomie. Warto podkreślić ten fakt: Papers, Please to nie gra artystyczna, która znudzi po pięciu minutach albo wygląda jak zły sen programisty Spectrum, tylko rzecz ciekawa i wciągająca, która bawi, a jednocześnie co jakiś czas zmusza do myślenia nad całkiem poważnymi kwestiami.
Świat nie jest tak czarno-biały, jak mogłoby się wam wydawać - zdaje się mówić autor. Grestin Zachodni, Grestin Wschodni, dzielący je mur i posterunek graniczny - to wszystko bardzo przypomina realne miejsca i reżimy. Lucas Pope nie próbuje nam jednak sprzedać łopatologicznie wyłożonej propagandy, ze złymi komuchami i świetlanymi opozycjonistami. W Papers, Please znajdziemy sporą dawkę satyry i niewesoły obraz życia w systemie totalitarnym, lecz nie razi on uproszczeniami. Decyzje pozostawia w rękach gracza: może bohater się zeszmaci pod presją systemu, ale może uda mu się tego uniknąć. Jeśli zaś zrobi coś nagannego, to być może istniały powody, by wydarzenia potoczyły się akurat tak, a nie inaczej - i trochę inaczej osądza się postać, gdy to my sami spowodowaliśmy, że znalazła się w sytuacji bez wyjścia.