Kolejna wojna o Żelazny Tron rozpoczęta. Oceniamy premierowy odcinek pierwszego prequela Gry o Tron.
Sukcesja
Całkiem ekscytująco zapowiada się również główna historia, w której ponownie otrzymamy walkę o władzę. Już pierwszy odcinek mocno zarysowuje strony konfliktu, obiecując bratobójczą walkę, w której będą się ważyć losy całego królestwa. Martwi jednak skoncentrowanie całej uwagi na raptem kilku bohaterów, którzy są ze sobą bezpośrednio powiązani. Największą siłą Gry o Tron było brak głównego bohatera, pomimo tego, że w pierwszym sezonie wydawało się, że taką postacią będzie Ned Stark. Dodatkowo serial nie obawiał się prezentowania perspektyw kilkunastu różnych bohaterów jednocześnie, którzy znajdowali się w zupełnie innych, często bardzo oddalonych od siebie miejscach bogatego świata stworzonego na kartkach powieści George’a R.R. Martina.
Tego w Rodzie smoka na razie brakuje. Piloty seriali rządzą się własnymi prawami i czasami nie są reprezentatywne dla całego sezonu, czy serialu, ale to na razie moja najpoważniejsza obawa względem tej produkcji. Magia Gry o Tron jest co prawda żywa w Rodzie smoka, ale wątpię, aby długo można byłoby ją wykorzystywać, gdy w parze z tym nie pójdą inne elementy czyniące z tamtego tytułu wielkiego serialu. Tym bardziej że historia walki o tron może być powtórką z rozrywki, tylko tym razem w wersji mikro. Wszystkie te wątpliwości może rozwiać już drugi epizod, ale na razie wolę nie nastawiać się, że Ród smoka dostarczy równie poważną, stawiającą na kwestie polityczne, ale niezapominającą o sprawach społecznych, czy religijnych historię, jak robiła to Gra o Tron.
GramTV przedstawia:
Już teraz można napisać wiele ciepłych słów o głównych aktorach tego widowiska. Paddy Considine jest świetny w roli króla targanego wątpliwościami związanymi z sukcesją tronu. Nie ustępuje mu Matt Smith, jako demoniczny, wręcz szalony brat, który kradnie show w każdej scenie, w której się pojawia. Jego postać charakteryzuje silny magnetyzm, który z pewnością zaprocentuje w kolejnych odcinkach. Warto pochwalić także nastoletnią obsadę, w szczególności Milly Alcock, której młoda wersja Rhaenyry przypomina Daenerys z Gry o Tron. Serial przy pomocy jej postaci nie ucieka od wątków feministycznych, określających rolę kobiet w społeczeństwie, dla których rola królowej nie jest wskazana. Dobrze to koresponduje z tym, o czym była Gra o Tron, szczególnie pamiętając całą drogę spadkobierczyni rodu Targaryenów.
Ród smoka to dużo wyższa półka od dwóch ostatnich sezonów Gry o Tron. Serial powrócił do korzeni, przywracając uwielbiane przez fanów elementy, które uczyniły tamtą produkcję wielką. Mimo to już w pierwszym odcinku pojawiły się pewne znaki ostrzegawcze, szczególnie dotyczące historii i braku wielostronnej narracji, która nie zamknie widzów w jedynie niewielkim wycinku wielkiego Westeros. Przyczepić się można również do odstających efektów specjalnych, ale już scenografie, kostiumy, czy charakteryzacja nie pozostawiają żadnych złudzeń, że po wielu latach Gra o Tron powróciła i następne odcinki pokażą, czy Ród smoka zapewni nam kolejne lata pełne ekscytujących przygód w fantastycznym świecie.
+ świetnie zrealizowane pojedynki w pierwszym odcinku.
- "lokalność" i mała ilość bohaterów (tu zgoda z autorem recenzji)
- mała ilość nie-królewskich klimatów. W oryginale pałacowe intrygi to była tylko część, sporo było bohaterów drugoplanowych "z ludu" co nadawało pewnej "realności"
- na siłę wepchnięty nachalny wątek feministyczny i to w pierwszych scenach. Kurde. ja wiem, że takie czasy i w ogóle ale czemu nie powtórzyli - jeżeli już - tematu z oryginału. Tam Daenerys Targaryen też musiała się przebić (albo Aria, zresztą w ogóle pełno było tam silnych kobiecych postaci) typowa klisza itd ale było zrobione to NATURALNIE a tu na pysk. Czuję, że będzie tego więcej.
- "Główna bohaterka". Tak, jak autor zauważył oryginał miał wielu bohaterów i to było świetne. Każdy kto śledził miał swoją ulubioną postać. Tu coś czuję że ze względów pkt wyżej będziemy mieli bohaterkę jedną. Bo tak. Bo tego nakazuje obecna poprawność polityczna. Na dodatek, jak na razie, MIlly Alcock moim zdaniem wypada BLADO a i jej bohaterka jest papierowa. Mam nadzieję że będzie lepiej.
Ogólnie zgoda z recenzją, idzie obejrzeć, z tym że jak na razie to "zdecydowanie" młodszy, słabszy, brat oryginału. Oby się rozkręciło.