Nazwa Something Random jeszcze mało komu jest znana, ale niedługo może to być nowa, duża siła nie tylko łódzkiego gamedev-u.
O Starcraftcie gier o pociągach
Debiutancką grą Something Random ma być planowane na 16 stycznia Toy Trains VR. Jak nietrudno się domyślić, wszystko kręci się wokół zabawkowych torów kolejowych. Głównym zadaniem gracza będzie układanie ich wokół domków zamieszkałych przez małe ludziki - Railiesy. Twórcy oddadzą nam do dyspozycji nieskończony katalog elementów, które układamy według własnego uznania. Układ stołu na każdej planszy jest z góry określony, a od gracza wymaga się sporej wyobraźni przestrzennej. Możliwości wirtualnej rzeczywistości powinny być tutaj dobrze wykorzystane. Pomiędzy etapami otrzymamy odrobinę fabuły. W planach na przyszłość jest dodanie trybu swobodnego, elementów wieloosobowych czy możliwości dzielenia się planszami. Na start najwyższy priorytet ma jednak kampania.
Nie trzeba być wybitnym fachowcem od VR aby wiedzieć, że gier o podobnej tematyce jest już kilka. Jedną z głównych inspiracji jest zresztą Islands and Trains, a także gra planszowa Katamino. Jak Something Random chce się wyróżnić biorąc na warsztat takie zagadnienie? Może nie oklepane, ale jednak regularnie wykorzystywane. Odpowiedź znajdziemy… w hicie Blizzarda. Przynajmniej tak mniej więcej opisuje to Cezary Skorupka.
Przed Starcraftem też było kilka RTS-ów, a jednak żaden nie odniósł tak wielkiego sukcesu jak on. W Toy Trains VR postawiliśmy na design, grywalność i klimat. Gra jest tak zaprojektowana, by być jak najbardziej zrozumiała i prosta w obsłudze. Bez względu na to czy masz 10 czy 80 lat, w dwie chwile po dotknięciu kontrolerów wiesz co masz zrobić, jak masz to zrobić i po prostu się bawisz. Skupiliśmy się na tym, by rozgrywka uruchamiała wyobraźnię gracza, pozwalała mu się wyrazić, a zarazem zachęcała go do gry coraz to nowymi wyzwaniami. Wszystko to jest opakowane w kojącą i nostalgiczną oprawę audiowizualną oraz doprawione szczyptą nienachalnej fabuły. Pełen pakiet - dopracowany w najdrobniejszych szczegółach.
Jeśli dla kogoś gra o tworzeniu pętli kolejowej to nieco za mało, Something Random ma w piekarniku jeszcze jeden projekt. Tym razem owiany tajemnicą, ale i tak udało mi się wyciągnąć kilka ciekawostek. Przede wszystkim będzie to FPS. Nie jest to jednak duchowy następca SUPERHOT. Obie gry łączy jednak filozofia designu - ma być płynnie, emocjonująco, kolorowo i z przytupem. Jeśli zaś chodzi o konkrety to na razie studio jest bardzo wstrzemięźliwe w zdradzaniu szczegółów. Cezary Skorupka twierdzi, że głównym źródłem inspiracji są… zabawki i naturalne ludzkie interakcje z nimi. Nowy FPS klimatem ma być zbliżony do książek Stanisława Lema oraz serii francuskich komiksów The Incal, ale z domieszką punkowej energii. Na tym jednak nie koniec enigmatycznych pomysłów na tę produkcję.
GramTV przedstawia:
Gra ma być też mocno nastawiona na improwizację. Twórcy chcą oddać graczowi do dyspozycji szereg narzędzi, którymi może prowadzić walkę na swój unikatowy sposób. Ważną rolę odegra ruch, który przy żywiołowych potyczkach zamieni się w płynny, improwizowany taniec. Czytając ten opis wielu użytkowników gogli VR pewnie ma już w głowie jak będą cierpieć przy tej grze od zawrotów głowy. Tutaj jednak następuje zwrot akcji. Something Random nie ukrywa, że w swoim FPS-ie chce umieścić elementy minimalizujące chorobę lokomocyjną. Ma to być ważny składnik tego projektu i jeden z jego wyróżników. Możliwe więc, że twórcy rewolucyjnego SUPERHOT teraz wyznaczą nowe standardy w wirtualnej rzeczywistości, gdzie ten problem jest dosyć istotny.
Naszym celem było stworzenie systemu poruszania się, który pozwalałby na przemierzanie plansz, unikanie ataków przeciwników i płynną walkę, a zarazem nie wywoływał choroby lokomocyjnej. Włożyliśmy dużo pracy w badania nad tym jakie ruchy, w jakiej konfiguracji, prędkości czy odległości od przeszkód powodują dyskomfort i jak im zapobiec. W rezultacie stworzyliśmy swój własny, unikalny sposób lokomocji, który pozwolił nam osiągnąć zamierzone cele. Jest szybko, płynnie i wygodnie.
Jak innowacyjny i skuteczny będzie ten system zdecydują odbiorcy. Nie chciałbym wyjść na fałszywego proroka rozpowiadającego jak przełomową rzecz robimy, a potem się na tym przejechać. Powiem więc tak - chciałbym, żeby inne studia podchwyciły ten pomysł. Sam cierpię na poważną “chorobę VR-ową” i przy większości gier w przeciągu 5 minut dostaję zawrotów głowy. W naszą mogę grać praktycznie bez limitów i nie czuję żadnych skutków ubocznych.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!