Wczoraj informowaliśmy o opuszczeniu ekipy Atomic Games przez Juana Benito, szefa zespołu. Zrodziło to plotki o ostatecznym porzuceniu strzelaniny, przedstawiającej wydarzenia z irackiego miasta Faludża. Losy Six Days in Fallujah były tym bardziej tajemnicze, że nikt wtajemniczony nie pokusił się o skomentowanie sprawy. Dziś możemy już jednak zacytować fragmenty oficjalnego oświadczenia Atomic Games, co też poniżej czynimy:

"Z uwagi na różne obawy związane z podenerwowaniem wokół Six Days in Fallujah, a także niską sprzedaż gier w okresie letnim, nie byliśmy w stanie pozyskać całego finansowania dla tego projektu od znaczącego wydawcy. Spowodowało to redukcję zatrudnienia w naszym studiu. Produkcja w Atomic Games będzie jednak trwała, tyle, że w mniejszym zespole. Niezbędne środki pozyskamy od naszej siostrzanej spółki, Destineer".
"Wszyscy pracownicy (75) zostali z nami aż do tego tygodnia. To testament nie tylko dla ich przywiązania do Six Days in Fallujah, ale także dla ich charakteru, gdy przyszło im się zmierzyć z niepewną przyszłością na gruncie finansowym".
Atomic Games raz jeszcze wyraziło również swe przywiązanie do Six Days in Fallujah i podkreśliło przyczyny, dla których z takim uporem próbuje doprowadzić projekt do szczęśliwego finału - półek sklepowych. "Chcemy zapewnić dziesiątki weteranów, którzy poświęcili tej produkcji setki godzin, że pomimo ciężkiego okaleczenia, będziemy o nią walczyć. Historie o odwadze i poświęceniu Waszych braci w Faludży muszą zostać opowiedziane światu".