SpellForce 3 nie wraca w chwale, ale mimo kilku niedociągnięć mamy tutaj do czynienia z naprawdę udaną produkcją od której ciężko się oderwać.
SpellForce 3 nie wraca w chwale, ale mimo kilku niedociągnięć mamy tutaj do czynienia z naprawdę udaną produkcją od której ciężko się oderwać.
Twórców SpellForce 3 należy jednak pochwalić za to, że bardzo szybko reagują na głosy społeczności, wypuszczając kolejne łatki (czasem nawet po trzy dziennie), więc w momencie, kiedy będziecie czytać tę recenzję, krytyczne błędy zostaną już wyeliminowane, ale nie oznacza to, że momentalnie otrzymamy grę idealną. Kilka rzeczy "położono" niestety w fazie koncepcyjnej, przez co regularnie musimy zmagać się z kiepską pracą kamery czy też niekoniecznie dobrze zaprojektowanym interfejsem użytkownika. Dopracowania wymaga także polska wersja językowa, bo gdzieniegdzie teksty są po prostu nieprzetłumaczone, a w innych miejscach nie wyświetlają się polskie litery. To wszystko oczywiście może irytować, ale nie przeszkadza na tyle, by odbierać frajdę płynącą z rozgrywki.
Jak już wspomniałem, od SpellForce 3 ciężko się oderwać. To przede wszystkim zasługa ciekawej, choć bazującej na oklepanych motywach fabuły, świetnie napisanych dialogów, udanego voice-actingu oraz zróżnicowanych i dobrze zaprojektowanych lokacji. Nie chciałbym tutaj zbyt wiele zdradzać, bo odkrywanie kolejnych wątków opowieści nawet w pierwszych kilkudziesięciu minutach kampanii jest nad wyraz przyjemne. Muszę jednak wspomnieć, że znajomość historii ukazanej w pierwszej i drugiej odsłonie cyklu nie jest wymagana do zrozumienia scenariusza "trójki", bo jest on prequelem wcześniejszych części. Oznacza to, że akcja ponownie toczy się w krainie Eo, ale w momencie, kiedy stanowiła ona jeden nierozerwalny ląd, co – jak fani doskonale wiedzą – później uległo drastycznej zmianie.
W zależności od tego, kiedy spojrzymy na osobę grającą w SpellForce 3, będziemy mogli uznać, że gra jest albo cRPG-iem, albo też RTS-em. Podobnie, jak wcześniejsze odsłony cyklu, w "trójce" również zaoferowano hybrydę gatunkową, co stanowi ciekawe urozmaicenie zabawy. Sporo tutaj eksploracji, przeprowadzania dialogów z napotkanymi postaciami oraz walk z kolejnymi wrogami. Nie brakuje również momentów, podczas których gra zupełnie zmienia swoje oblicze, zmuszając do postawienia bazy, wydobywania surowców czy rekrutowania jednostek. Gdyby autorzy skupili się tylko na jednym z tych dwóch elementów, zostałby on z pewnością rozszerzony o nowe opcje, a tak każdy z nich nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału. SpellForce 3 to ani pełnokrwisty "erpeg", ani też strategia w czasie rzeczywistym z prawdziwego zdarzenia, ale umiejętne połączenie tych dwóch gatunków sprawia, że kampania jest różnorodna, a przez to bardzo angażująca.
Same zadania w SpellForce 3 nie są z pewnością oryginalne, bo ale za to odpowiednio zróżnicowane. Zwłaszcza, że podczas wykonywania misji często nie jesteśmy ograniczeni do zajmowania się tylko aspektem cRPG-owym lub RTS-owym. Wielokrotnie musimy rozbudowywać bazę i rekrutować jednostki, a w międzyczasie wyruszamy w podróż po mapie, by odnaleźć wskazane przedmioty czy też porozmawiać z jakimś NPC. Takie podejście do tematu bardzo cieszy, bo nie musimy biernie czekać na wydobycie odpowiednich surowców, ale możemy w tym czasie zająć się innymi czynnościami, przy okazji zdobywając lepsze wyposażenie czy też nabijając kolejne punkty doświadczenia.
SpellForce 3 to produkcja, której nie sposób odmówić klimatu. Oprawa graficzna nie jest może fenomenalna, bo momentami jakość tekstur mogłaby być wyższa, ale gra światła i cienia zasługuje na najwyższe pochwały. Jest to szczególnie widoczne w ciemniejszych lokacjach, gdzie drogę oświetlają nam chociażby pochodnie zawieszone na ścianach. W połączeniu z klimatycznymi portretami bohaterów i ogólnie dobrze wyglądającym interfejsem użytkownika (choć nie do końca udanie zaprojektowanym, ale o tym za chwilę), całość robi naprawdę dobre wrażenie. Dopełnieniem wszystkiego jest oczywiście ścieżka dźwiękowa, która buduje odpowiednią atmosferę zarówno podczas eksploracji, jak w trakcie rozbudowywania bazy czy też wtedy, kiedy walczymy z armią nieprzyjaciela.
Zawodzi niestety praca kamery. Nawet pomimo faktu, że w SpellForce 3 oprócz klasycznego WSAD i możliwości klikania na umiejętności postaci otrzymujemy także alternatywne sterowanie strzałkami wraz z dostępem do skrótów klawiaturowych, to niezależnie od wybranych ustawień, w tym aspekcie gra pozostawia wiele do życzenia. Obracanie widoku jest zbyt wolne i problematyczne, a czasem nawet po licznych próbach okazuje się, że nie jesteśmy w stanie zaprezentować akcji z odpowiedniej perspektywy. Wciąż nam coś zasłania czy też przeszkadza, uniemożliwiając zlokalizowanie celu lub postawienie budynków w wybranym miejscu. Skoro już jesteśmy przy irytujących rozwiązaniach, to należy również odnotować kiepsko zaprojektowany ekran ekwipunku. W inwentarzu bardzo szybko robi się śmietnik, bo brakuje opcji sortowania przedmiotów, a drzewko rozwoju postaci mogłoby być znacznie bardziej czytelne.
Mimo tych wszystkich niedociągnięć (mowa o błędach do poprawienia w aktualizacjach, jak i usterkach nie do wyeliminowania, bo interfejsu już nikt raczej nie przerobi), SpellForce 3 "cierpi" na syndrom jeszcze jednego questa. Wielokrotnie łapałem się na tym, że chciałbym jeszcze zobaczyć, co gra zaoferuje mi w kolejnym zadaniu albo jakie atrakcje czekają na mnie w niezbadanej dotąd lokacji. Nieustannie chciałem podróżować po Eo, by uczestniczyć w licznych przygodach u boku mojej drużyny, a po wyłączeniu gry myślałem już o tym, co czeka na mnie podczas kolejnej rozgrywki, bo SpellForce 3 to po prostu dobra gra. Może nie idealna, może z błędami, ale na pewno z ciekawą historią, przekonującymi bohaterami, angażującymi zadaniami i klimatycznym uniwersum.