Ridley Scott w tym roku dostarczy nie jeden, ale aż dwa nowe filmy. Oceniamy, czy już w pierwszym z nich reżyser powraca w chwale.
Kodeks
Za to otrzymujemy porywającą opowieść, w której nic nie jest takie, jakie się na pozór wydaje. Le Gris może i jest sprowadzony do roli złoczyńcy, ale jego perspektywa jest tą najważniejszą, która najlepiej udowadnia, że seksualni drapieżnicy (zazwyczaj) nie rodzą się z genem, który od najmłodszych lat pcha ich ku złu. Wpływ na ich psychikę ma otoczenie, konkretni ludzie, w końcu całe społeczeństwo, które żyje w konformistycznym świecie własnych umysłów, bojąc się cokolwiek zmienić. Ale Marguerite to kobieta renesansu, która chce walczyć o swoje, tym samym tworząc precedens, który ma szansę zmienić mentalność ludzi.W Ostatnim pojedynku nie ma dobrych i złych. To w końcu średniowiecze, ale poza pewnymi szczegółami, pełne odniesień do współczesności. Hrabia d'Alençona to nikt inny, jak skorumpowany człowiek z wielkimi wpływami, zdolny zataić najbrutalniejszą prawdę. Król Karol VI sprowadza tytułowy pojedynek do czystej rozrywki dla swoich poddanych, który nie różni się niczym od igrzysk czy gal MMA. W końcu mamy hierarchę kościoła, który pomimo świadomości popełnionego przez Le Grisa grzechu, stara się znaleźć rozwiązanie chroniące przestępcę, a nie ofiarę. Może brakuje tu pewnych subtelności, ale Scottowi bez zastrzeżeń udało się oddać dyskurs i nastrój wytworzony wokół głośnych spraw o molestowanie.
Ridley Scott lubi pracować z wypełnioną gwiazdami obsadą, dlatego do swojego najnowszego filmu zaprosił jedne z obecnie najgłośniejszych nazwisk. Adam Driver od kilku lat robi zawrotną karierę, a Ostatni pojedynek jedynie udowadnia, że to aktor stworzony do roli złoczyńców. Nie popada w tanie manieryzmy, tworząc demonicznego i karykaturalnego przestępcę. To z pozoru zwykły mężczyzna, który pod wpływem otoczenia przestał panować nad swoimi instynktami, a Driver wewnętrzny konflikt swojego bohatera świetnie odgrywa od początku do końca. Rewelacyjny jest również Matt Damon, jak również Ben Affleck w nieco mniejszej, ale zabawnej roli. Najlepsza jest jednak Jodie Comer, na barkach której stoi cała dramatyczna warstwa filmu. Aktorka niedawno zachwyciła w Free Guy, ale w Ostatnim pojedynku jest jeszcze lepsza. Bez wątpienia to obecnie jedna z najciekawszych aktorek swojego pokolenia.
GramTV przedstawia:
Technicznie Ostatni pojedynek olśniewa od pierwszej sceny. Zdjęcia Dariusza Wolskiego doskonale współgrają z opowiadaną historią, a dopełniające je efekty specjalne dodają monumentalności wielu scenom. Świetną pracę wykonali również specjaliści od dźwięków, którzy pod względem efektów dźwiękowych dostarczyli jedne z najlepszych pojedynków na miecze. To właśnie dzięki nim, finałowe starcie jest ekscytujące i pełne emocji.
Ostatni pojedynek udowadnia, że Ridley Scott nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i reżyser wciąż potrafi nakręcić bardzo dobry film. Produkcja doskonale wpisuje się w obecne czasy, nie popadając w tanią dramaturgię, a już tym bardziej łatwe ocenianie swoich bohaterów. To przejmująca historia walki o prawdę, która nie kończy się słowami „i żyli długo i szczęśliwie”. Dlatego jestem pełen podziwu, że reżyser odpowiednio wykorzystał konwencję odmiennych perspektyw i pomimo sędziwego wieku, nie pogubił się w meandrach współczesnego świata. Oby więcej takich filmów panie Scott.